0001-9842-o156_b_sml_120

Zimne zabawki

Autor:  piotr kuśmirek
Gatunek: Poezja
Wydawca: Teatr Mały w Tychach
Data wydania: 2007
Data dodania:  08 stycznia 2011, 02:08:46
ISBN: 83-88415-64-6

Krótki opis:

VII Tyska Zima Poetycka - po debiucie. Nagroda Głowna; Nagroda Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek 2008

Fragment:

ELEGIA NA WEJŚCIE

 

puste szklarnie, tunele. rzeka spycha lód w rozlewiska

i ucieka do ujścia. jestem ubrany, wszystko mam do ukrycia -

także ciebie i to, co staramy się nazwać bez pomocy imion

 

od dawna nadużywam słów. od niedawna twarzy:

pod wodą jest zbyt ciasno dla światła. zaginie tam

rozebrane z igieł, wypalone do cna, do dna, bez reszty

 

zaczynam wierzyć, że jest takie miejsce, gdzie nawet ciemność

rozprasza się sama, ze sobą żyje, sama się rozświetla

 

przestawiam meble, wytyczam ścieżki:

mam dwa ślepe słonie i kilka młodych jeży

 

 

 

 

ZIMNE ZABAWKI

 

podwórko nie zmieni się już w stadion Wembley,

tropikalną dżunglę ani zielone skrzydło smoka. jest twarzą

tamtego mężczyzny, który klął i przecinał je szpadlem

 

zastanawiałem się wtedy, co chce znaleźć po drugiej stronie.

wyciągnięty na trawę kret oddychał płytko. jeszcze parzy w ręce

jego czarne futro - znalazłem kowboja, to tego szukałeś?

 

czy taki jest chłód z tej drugiej strony - ciepły?

 

 

 

 

SALTO

 

nocna kawa, drobno zmielona, zalana wrzątkiem.

wskazany pośpiech – ucieka czas i ostatnie pociągi

z ociąganiem suną na północ

 

na dach spadają drakonidy i liście, co uda się znaleźć

w tym wszystkim, czy w fusach odkryje się wróżbę?

 

wymieniam przedmioty, przekładam się z miejsca na miejsce,

trochę ciągnie od okna i każdy zapach wydaje się obcy.

wchodzę do drzewa i tłukę słoje, w których ukryty jest ogień

 

rozrywam korę. w kuchni na parapecie umierają zioła,

nie ma czasu na nic, nic już było

Komentarze (6)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się